AKM Gdańsk.
odwiedzono nas:
542686 razy
od 21-06-2016.
POLSKI    ENGLISH

Baltic Solo Chalange
AKM na facebook'u

WspierajÄ… nas:

�»aglownia Bryt Sails.
Sklep Wind.
Wydawnictwo MARPRESS.

Wrzeœniowy rejs Ambasadorem do K³ajpedy
 
13 - 21 wrzeœnia 2015
Autor: Robert Grodecki

Pomys³odawc¹ i organizatorem tego nieco „wariackiego” (jak siê póŸniej mia³o okazaæ) jesiennego rejsu na klubowym jachcie () by³ „nasz cz³owiek w Przemkowie”, czyli Mietek „Brodacz” Cichoszewski. Mietek dokona³ rezerwacji terminu, namówi³ swoich kolegów – myœliwych z ko³a ³owieckiego „Darz Bór” w Przemkowie i rozpocz¹³ poszukiwania skipera do poprowadzenia Ambasadora. Ze mn¹ skontaktowa³ siê ju¿ w lipcu, ale z ró¿nych wzglêdów d³ugo trwa³o nim mog³em podj¹æ ostateczn¹ decyzje i potwierdziæ udzia³ we wrzeœniowym wypadzie na Zatokê Gdañsk¹… No w³aœnie, Zatoka Gdañska! Tutaj pope³ni³em pierwszy i najwa¿niejszy „b³¹d”. W poœpiechu szybkich i nerwowych rozmów telefonicznych, ustalaj¹c ró¿ne szczegó³y wyjazdu, do g³owy mi nie przysz³o by zapytaæ o cel i charakter rejsu oraz o oczekiwania za³ogi, czyli o najwa¿niejsze przy organizacji rejsu sprawy. Zna³em tylko termin: od 13 do 19.09.2015 r., czyli tydzieñ, inaczej 7 dni lub 168 godzin. To wa¿ny fakt. Czas bowiem jest z regu³y g³ównym determinantem przy organizacji i planowaniu ka¿dego rejsu (innym wa¿nym jest wielkoœæ jachtu – tj. d³ugoœæ w linii wodnej, ta bowiem ma bezpoœredni wp³yw na osi¹gane prêdkoœci). Czas ma wp³yw na planowan¹ trasê (czas trwania rejsu), mo¿liwoœci ¿eglugowe (czas, jako termin odbycia rejsu: innej pogody mo¿na spodziewaæ siê w lipcu, innej we wrzeœniu). Trasa ma wp³yw na d³ugotrwa³oœæ przebywania w morzu, wachty, ich d³ugoœæ i iloœæ. Zaczyna siê liczyæ wytrzyma³oœæ na zmêczenie i trudne warunki przy zmianie pogody. Czas determinuje wreszcie zaopatrzenie. Nie muszê chyba mówiæ, ¿e poza Mietkiem nie zna³em pozosta³ych cz³onków za³ogi i nie wiedzia³em, czego mogê siê spodziewaæ. Powiem szczerze, jeszcze w trakcie podró¿y busem Jurka „Kawalera” Skrzypczaka” do Górek by³em przekonany, ¿e ¿eglowaæ bêdziemy, co najwy¿ej kilka godzin dziennie, pomiêdzy portami Zatoki Gdañskiej, a sam rejs bêdzie bardziej „turystyczno – rozrywkowy” (z akcentem na „rozrywkowy”) ni¿ „¿eglarsko – ekspedycyjny”.

Przygody zaczê³y siê ju¿ na starcie. Zgodnie z ustaleniami, wyruszyæ mieliœmy w sobotê (pi¹tek po po³udniu, z jakiœ tajemniczych powodów, odpada³) najpóŸniej ok. godziny piêtnastej, ale raczej po trzynastej. Ja mia³em byæ zabrany z Lubina, koledzy z Przemkowa mieli dojechaæ do G³ogowa, gdzie wyznaczono zbiórkê i gdzie mieszka Artur „Szwagier” Perucki, jeden z uczestników rejsu i jedyny, który nie by³ mieszkañcem Przemkowa. Oko³o godziny 16°° by³em ju¿ zaniepokojony brakiem kontaktu. Niestety moje próby kontaktu z Mietkiem zakoñczy³y siê… dalszym brakiem kontaktu. A plany mieliœmy ambitne: wyjazd wczesnym popo³udniem z G³ogowa, przyjazd do Górek przed wieczorem, wieczorek zapoznawczo - rozpoznawczy, tzn. integracja za³ogi… Mietek nadal nie odzywa³ siê, a nikogo wiêcej z nowej za³ogi jeszcze nie zna³em. Poziom irytacji rós³ z kwadratem up³ywu czasu, a niechc¹cym „odgromnikiem” napiêcia sta³ siê Artur, który zadzwoni³, ¿e: „w³aœnie wyje¿d¿a z G³ogowa…”,  a przyczyn¹ opóŸnienia jest naprawa busa, którym mieliœmy dojechaæ na jacht. So sorry Artur za moj¹ irytacjê! Nie doœæ, ¿e „wy¿y³em siê” na Bogu ducha winnym cz³owieku, to jeszcze, czekaj¹c na pozosta³ych, zosta³em zaproszony do mieszkania, gdzie ma³¿onka Artura poczêstowa³a kaw¹ i pysznym ciastem. Artur pozdrów ¿onê! Gdzieœ po dziewiêtnastej dojechali koledzy z Przemkowa, zapakowaliœmy siê do busa (ledwie, ledwie) i ruszyliœmy w koñcu w drogê. Nasza WIELKA przygoda rozpoczê³a siê!

Do Górek Zachodnich dojechaliœmy na czwart¹ rano; uprzedzony bosman zostawi³ nam otwarty jacht tak, ¿e nie budz¹c go mogliœmy zapakowaæ siê i po³o¿yæ na krótki wypoczynek. Nie chcieliœmy traciæ czasu; w koñcu by³a to ju¿ niedziela, a przecie¿ rejs mia³ potrwaæ tylko do soboty. Uda³o nam siê wstaæ oko³o dziewi¹tej, koledzy pojechali na zakupy do pobliskiego marketu, ja zaj¹³em siê jachtem. Zasadnicze zakupy mieliœmy zrobiæ w Helu, tam te¿ mia³em w koñcu zapytaæ o oczekiwania za³ogi.

Mimo poœpiechu z Górek wyszliœmy dopiero oko³o czternastej, by ju¿ po trzech i pó³ godzinie przycumowaæ w Helu. Kierunek i si³a wiatru by³y korzystne, wiêkszoœæ trasy przeszliœmy na ¿aglach. Niebo by³o zachmurzone a zatoka zafalowana. Na Helu by³o ju¿ czuæ koniec sezonu. Niebo robi³o siê coraz ciemniejsze, wzmaga³ siê wiatr. Postanowi³em sprawdziæ prognozê. Niestety moje obawy znalaz³y potwierdzenie. Raport pogodowy przewidywa³ na najbli¿sze dwanaœcie godzin wiatr z SE 20 do 25 wêz³ów. Gorzej, ¿e na kolejne dwanaœcie godzin (na poniedzia³ek) prognozowano ju¿ powy¿ej 30 wêz³ów, czyli regularn¹ „siódemkê”. Wyemitowano „ostrze¿enie przed sztormem” na akwen Ba³tyku Po³udniowego. Jedyn¹ rozs¹dn¹ decyzj¹ by³o pozostanie w porcie do czasu „wydmuchania siê” i poprawy pogody. A tu za³oga sformu³owa³a postulat pop³yniêcia na Litwê, do K³ajpedy. Bagatela, jakieœ 130 Mm z uwzglêdnieniem koniecznoœci ominiêcia szerokim ³ukiem wód terytorialnych obwodu kalingradzkiego. Wed³ug J. Kuliñskiego i jego locyjki „Porty £otwy i Litwy” , przy za³o¿eniu ¿eglugi ma³ym jachtem (kazus Ambasadora) i mo¿liwoœci utrzymania na ca³ej trasie œredniej prêdkoœci, chocia¿ czterech wêz³ów, niezbêdny czas wynosi³ w granicach trzydziestu godzin. Szybko licz¹c wysz³o mi, ¿e najwczeœniej mo¿emy dotrzeæ do K³ajpedy w œrodê i to raczej po po³udniu. Uwzglêdniaj¹c dzieñ postoju (zwiedzanie miasta) i kolejne minimum trzydzieœci godzin na powrót, zakoñczenie rejsu w sobotê stawa³o siê problematyczne! No dobrze, w zapasie mieliœmy jeszcze niedzielê, ale wtedy czeka³a nas nocna podró¿ na Dolny Œl¹sk, brak snu i wypoczynku, a niektórzy jeszcze musieli zameldowaæ siê od rana w pracy. To wszystko przy optymistycznym za³o¿eniu, ¿e przez ca³¹ pozosta³¹ czêœæ tygodnia pogoda bêdzie nam sprzyjaæ i to zarówno, co do kierunku, jak i si³y wiatru. A przecie¿ by³a ju¿ po³owa wrzeœnia, by³ poniedzia³ek - 14 wrzeœnia i wia³a „siódemka”. Niestety moje próby perswazji, mimo, ¿e odby³y siê w mi³ej atmosferze pubu „Kapitan Morgan”, przy kufelku (w podtekœcie by³a nieskrywana sugestia, ¿e w kolejnych portach Zatoki Gdañskiej mo¿emy koñczyæ podobnie ka¿dy dzieñ spêdzony na wodzie) nie powiod³y siê. Mietek, a zanim pozostali cz³onkowie za³ogi (nie przedstawi³em jeszcze Irka „Wêdkarza” Lacha) odpowiadali „K³ajpeda” na ka¿dy mój argument, ¿e:  „…wrzesieñ – K³ajpeda; …¿e krótki dzieñ i d³uga noc, ¿egluga bêdzie mêcz¹ca i nieprzyjemna – K³ajpeda; …¿e mo¿e zepsuæ siê pogoda i ugrzêŸniemy gdzieœ na d³u¿ej – K³ajpeda; …¿e wody terytorialne Rosji i wszystkiego mo¿na siê spodziewaæ – K³ajpeda”! W tej sytuacji nie pozosta³o mi nic innego, jak zaakceptowaæ plan rejsu, w koñcu to oni byli sponsorami ca³ej tej zabawy:  „…nasz klient, nasz per pan” - jak mawia³ klasyk. W tym momencie po raz pierwszy w tym rejsie wykaza³em siê brakiem asertywnoœci. Koledzy ucieszyli siê i odetchnêli, ja podskórnie czu³em, ¿e to z³y pomys³. W poniedzia³ek uzupe³niliœmy zapasy, dotankowaliœmy wodê. Pozosta³¹ czêœæ dnia poœwiêciliœmy na zwiedzanie Helu. Byliœmy w Fokarium oraz na koñcu mierzei Helskiej (tam, gdzie wed³ug jednych koñczy siê Polska; inni uwa¿aj¹, ¿e siê zaczyna), zwiedziliœmy niedostêpne do niedawna bunkry wojenne. Kolejny wieczór spêdziliœmy w Kapitanie Morganie na s³uchaniu szant „live”. W morze wyszliœmy we wtorek po dziesi¹tej rano. By³em z³y na siebie, ale odwrotu nie by³o! Dobrze, ¿e chocia¿ wia³o z dobrego kierunku (najpierw SW, póŸniej S); tymczasem nie grozi³o, ¿e przyciœnie nas do granicy wód terytorialnych „kaliningradzkiej ob³asti” . Gorzej, ¿e szybko zaczê³a spadaæ si³a wiatru, tym samym prêdkoœæ ¿eglugi. Zapowiada³o siê, ¿e spêdzimy na wodzie du¿o wiêcej czasu od planowanych trzydziestu godzin. Gdy prêdkoœæ spad³a nam do 2 – 2,5 wêz³a, nie by³o wyjœcia i trzeba by³o podeprzeæ siê „kataryn¹”. I tak praktycznie przez wiêkszoœæ owych trzydziestu godzin, których potrzebowaliœmy na „doczo³ganie” siê do K³ajpedy. Có¿, przez ca³¹ trasê „tam” nie wia³o mocniej ni¿ 2°B. Jeszcze tylko emocje na wejœciu ze zg³oszeniem przez radio „na œlepo” (ci, którzy w tym roku ¿eglowali na Ambasadorze wiedz¹, o co chodzi) naszej obecnoœci na wodach terytorialnych Litwy do Coastguard i Harbour Traffic Control i mogliœmy zacumowaæ w Old Castle Harbour (postój 15 euro za dobê, w tym woda i energia elektryczna). By³o po szesnastej. Przypomnê, ¿e tu¿ po osiemnastej zapada³ zmierzch. Z wyliczeñ wynika³o, ¿e w³aœciwie z samego rana powinniœmy zrobiæ „go back” i jak najszybciej rozpocz¹æ powrót. A gdzie zwiedzanie, zakup pami¹tek, zdjêcia (kto nam uwierzy, ¿e dotarliœmy na Litwê)? W dodatku byliœmy zmêczeni po pó³torej doby w morzu. I jeszcze ta prognoza pogody (nowa). Korzystaj¹c z komputera w bosmance portu, po konsultacjach z Mirkiem Skoczkiem, który nas wspiera³ z brzegu, okaza³o siê, ¿e przesuwa siê kolejny front wy¿owy. Pad³o ostrze¿enie przed silnym wiatrem na Ba³tyk Po³udniowy i Po³udniowo-Wschodni: szeœæ do siedmiu w skali Beauforta, w trakcie spodziewanych burz nawet do oœmiu, z kierunku SW (kierunek naszego powrotu) na najbli¿sze i kolejne dwanaœcie godzin. Najgorzej mia³o wiaæ w nocy z czwartku na pi¹tek. Czy zd¹¿ymy wychodz¹c od razu, czy lepiej przeczekaæ, ale jak d³ugo? Czy wydmucha siê do pi¹tku i mamy szansê byæ na Helu w sobotê wieczorem, czy te¿ nie? Czarny scenariusz zdawa³ siê realizowaæ. Co robiæ? Na pok³adzie zapasy przysmaków w³asnej roboty (myœliwi), te¿ do picia! K³ajpeda „by night ” - czeka³a na nasz podbój! Z drugiej strony cieñ szansy, ¿e zd¹¿ymy wróciæ przed sztormem na polskie wybrze¿e i byæ mo¿e unikniemy „zamurowania” na wiele dni w obcym porcie. Zdarza³o siê ju¿, ¿e wrzeœniowe sztormy trwa³y i tydzieñ. Podejmujê decyzjê – zostajemy do pi¹tku, do rana. Za³oga wyra¿a zadowolenie, ju¿ nie musimy siê spieszyæ, bêdzie czas na zwiedzanie, zdjêcia i zakupy. Nale¿y im siê! W koñcu stanêli na wysokoœci zadania i dzielnie ¿eglowali po morzu. Okaza³o siê, ¿e by³ to ju¿ kolejny rejs ch³opaków na Ambasadorze. Mieli okazjê ¿eglowaæ, m. in. ze œp. kapitanem Micha³em Krawcowem, z którym przeszli dobr¹ szko³ê. Ka¿dy, kto zna³ Micha³a wie, ¿e dla niego nie by³o z³ej pogody, gdy inni chowali siê do portu, on z niego wyp³ywa³. Jednym s³owem, moje obawy, co do za³ogi okaza³y siê niezasadne. Tymczasem siadamy do kolacji, póŸniej krótki spacer i w koje.

W czwartek obudzi³o nas s³oñce i temperatura w okolicach 30°C. Przebrani w krótkie spodnie i T-shirt-y ruszamy w miasto. K³ajpeda (najwiêkszy i jedyny port morski Litwy) okazuje siê nowoczesnym i zadbanym, pe³nym zabytków, rzeŸb i fontann miastem. Ludzie uœmiechniêci, dobrze ubrani i ¿yczliwi. Mo¿na siê dogadaæ po angielsku i rosyjsku, niektórzy próbuj¹ rozmawiaæ po polsku, jak nasz bosman – gospodarz mariny. Irek przegania ca³¹ za³ogê w poprzek miasta; szuka sklepu, gdzie bêdzie móg³ kupiæ zestaw z klocków Lego na prezent dla synka. PóŸniej oka¿e siê, ¿e w drug¹ stronê podobny sklep by³ piêæset metrów od nas i nie trzeba by³o robiæ dziesiêciu kilometrów po K³ajpedzie. Ale dziêki temu dosyæ dobrze poznaliœmy miasto.

W czwartek potwierdza siê prognoza. Odkrêci³o siê na SW i zaczyna mocno wiaæ. A Ambasador nie lubi halsówki pod wiatr i falê na zarefowanych ¿aglach. K¹t martwy roœnie w takich warunkach znacznie. Wczorajsze ostrze¿enie przed silnym wiatrem zostaje zast¹pione ostrze¿eniem przed sztormem (9°B) w pi¹tek. Decyzja mo¿e byæ jedna – stoimy kolejny dzieñ. Przeprawiamy siê promem na drug¹ stronê kana³u portowego, na mierzejê Kuroñsk¹. Kupujemy bilety do delfinarium (7 euro), gdzie jesteœmy uczestnikami wspania³ego pokazu. Litwa liczy ok. 3,6 miliona obywateli i ma tak¹ atrakcjê, Polska jest ludniejsza i nie ma delfinarium – szkoda. Po pokazie odbywamy d³ugi spacer wzd³u¿ pla¿y. Za³oga mo¿e wreszcie na w³asne oczy zobaczyæ, jak mocno wieje i jaka wypiêtrzy³a siê fala. W porównaniu z otwartym terenem mierzei, w marinie jachtowej zlokalizowanej w dobrze os³oniêtej, g³êbokiej fosie panuje cisza. Mam nadzieje, ¿e dotar³o do kolegów, ¿e s³usznie zadecydowa³em o pozostaniu w porcie i prze³o¿eniu powrotu na kolejny dzieñ. A roœnie ju¿ zniecierpliwienie. Z jednej strony presja koniecznoœci powrotu do pracy, z drugiej monotonia przed³u¿aj¹cego siê postoju w jednym porcie. Koñcz¹ siê równie¿ „zapasy”, ale to najmniejszy problem. W pobliskim sklepie uzupe³niam je (8,5 euro; -), przy okazji za³oga kupuje brakuj¹c¹ banderkê litewsk¹, któr¹ wywieszamy pod prawym salingiem. Mi³o spêdzamy kolejny wieczór, zw³aszcza, ¿e trwaj¹ koszykarskie mistrzostwa œwiata, a team Litwy radzi sobie nadspodziewanie dobrze i „tubylcy” s¹ wyj¹tkowo dobrze do nas nastawieni. Plan jest taki, by wyjœæ w sobotê po po³udniu i skorzystaæ z zapowiadanej „ odkrêtki” s³abn¹cego wiatru. Niestety po raz drugi wykaza³em siê brakiem asertywnoœci. Zniecierpliwiona za³oga wymusza poranne oddanie cum. Jak z³a by³a to decyzja przekonaliœmy siê ju¿ w g³ówkach portu, gdzie przywita³a nas dwumetrowa, martwa fala. Ambasadorem rzuca³o mocno. Dobrze, ¿e mogliœmy iœæ prosto pod falê, wia³a ju¿ tylko „pi¹tka”, ale nasz silnik i tak ledwie dawa³ radê. Przejœcie dwóch mil do boi podejœciowej zajê³o nam godzinê. Dopiero tam mogliœmy postawiæ zarefowane ¿agle i od³o¿yæ siê na lewy hals w kierunku… Gotlandii. Niedowiarkowie w za³odze mogli przekonaæ siê, ¿e mówi³em prawdê o w³aœciwoœciach nautycznych jachtu i k¹cie martwym. Zmiana halsu nie wchodzi³a w grê. W najlepszym razie wyszlibyœmy na pó³wysep Taran. Nie pozosta³o nam nic innego jak odejœæ jak najdalej od brzegu kursem 300 - 320°, poczekaæ na zapowiadan¹ zmianê kierunku wiatru na bardziej zachodni. Bardzo szybko zmêczy³a nas wysoka fala bêd¹ca pozosta³oœci¹ niedawnego sztormu. Gdy po ca³ej dobie ¿eglugi okaza³o siê, ¿e jesteœmy nieca³e 20 Mm od K³ajpedy, zmêczeni fal¹ - za³oga przekona³a siê (mam nadziejê), ¿e warto czasem poczekaæ d³u¿ej, by ¿eglowaæ szybciej i krócej oraz przyjemniej. Wysz³o na moje. Mia³em satysfakcjê, ¿e wieloletnie doœwiadczenie ¿eglarskie znalaz³o kolejne potwierdzenie.

Powrót na Hel zaj¹³ nam czterdzieœci cztery godziny, w porcie zacumowaliœmy pó³ godziny po drugiej w nocy, ju¿ w poniedzia³ek. Przerwa w drodze do Górek Zachodnich, gdzie mieliœmy zostawiæ jacht, podyktowana by³a zmêczeniem, awari¹ UKF-ki i chêci¹ unikniêcia nocnego „szlajania” siê po Zatoce Gdañskiej. Po trzech godzinach, gdy zaczê³o œwitaæ, ruszyliœmy w dalsz¹ drogê. Po kolejnych czterech zacumowaliœmy przy pomoœcie AKM w Górkach. Jeszcze tylko sprz¹tanie, uzupe³nienie paliwa i wymustrowanie za³ogi. Nasz rej s zakoñczy³ siê. Przep³ynêliœmy 274 Mm w czasie 82 godzin (przypomnê tydzieñ to 168 godzin) – zupe³ne wariactwo, zw³aszcza o tej porze roku. Niemniej odczuwa³em z ca³¹ za³og¹ ogromn¹ satysfakcjê z udanego rejsu. By³em wdziêczny, ¿e trochê na zasadzie „przymuszenia” pop³yn¹³em do K³ajpedy. Zw³aszcza teraz, gdy wszystko skoñczy³o siê dobrze, a opóŸnienie nie by³o zbyt du¿e. Satysfakcja by³a tym wiêksza, ¿e jak uœwiadomi³ nas Jarek Szczepanowski, by³ to debiut Ambasadora na tych wodach i pierwsze w historii zawiniêcie do K³ajpedy.

Robert Grodecki ©

PS. Konkluzja musi byæ! Ktoœ mo¿e zapytaæ, czemu tak du¿o i tak szczegó³owo opisa³em kwestie organizacyjne zwi¹zane z odbytym rejsem. Wydaje mi siê, ¿e warto podzieliæ siê nowym, równie¿ dla mnie, doœwiadczeniem z odbytego rejsu w tej czêœci M. Ba³tyckiego. Przez lata Ambasador ¿eglowa³ g³ównie po Ba³tyku Zachodnim, ze Œwinoujœcia, na Bornholm, Rugiê, do Kopenhagi, w Be³ty itp. Zupe³nie inne ukszta³towanie wybrze¿y, inne odleg³oœci, inna wreszcie mo¿liwoœæ schronienia siê przed z³¹ pogod¹. Równie¿ i ja mia³em wiele okazji p³ywania na tych wodach, np. na Bornholm. Ze Œwinoujœcia na wyspê wystarczy³o 12 do 15 godzin. Gdy wia³o z zachodu, rozs¹dnym wyborem by³o wybrze¿e wschodnie z Nexo, Svaneke, Tejn czy Allinge. Gdy rozdmuchiwa³o siê od wschodu mo¿na by³o po¿eglowaæ do Ronne, Hasle, czy pod zamek Hammershus. W ci¹gu tygodnia z³ej pogody zawsze mo¿na by³o trafiæ w „ okienko pogodowe” i po kolejnych 15 godzinach zameldowaæ siê w Œwinoujœciu lub Ko³obrzegu, ew. w Sassnitz. Odbywa³em takie rejsy we wrzeœniu, a zdarzy³o siê, ¿e i w paŸdzierniku; oznacza³o to w najgorszej sytuacji jedn¹ noc w morzu. Bez wzglêdu na prognozowany kierunek wiatru, zawsze mo¿na by³o gdzieœ pop³yn¹æ (i wróciæ) w tygodniowym rejsie.

Teraz wiem, ¿e na Ba³tyku wschodnim sprawy maj¹ siê zupe³nie inaczej i warto poni¿sze uwagi wzi¹æ na powa¿nie. Po pierwsze, jeœli planujemy rejs z portów Zatoki Gdañskiej do portów Litwy, £otwy (nie wspominaj¹c o Estonii) lub na Gotlandiê to raczej dwa tygodnie, a nie tydzieñ. Po drugie, lepiej w czerwcu, lipcu (d³u¿szy dzieñ, lepsza pogoda – mniej sztormów) lub sierpniu. Po trzecie, zapowiedŸ z³ej pogody lepiej przeczekaæ w porcie. Przy sztormie z zachodu do pó³nocy nie ma gdzie siê schowaæ (dopiero za mierzej¹ helsk¹ – ale czasem mo¿na tam nie zd¹¿yæ). Ba³tijsk zgodnie z tym, co mo¿na wyczytaæ w locji, nie mo¿e byæ traktowany, jako port schronienia, Rosjanie tego sobie nie ¿ycz¹. Ca³y ten obszar to jedna wielka militarna „zona”. A po poparciu Ukrainy w jej staraniach unijnych, jesteœmy pierwsi na celowniku Moskwy. Do Visby jest z Helu ok. 160 Mm, do K³ajpedy – 130, do Lipawy jakieœ 170 Mm. Trzeba liczyæ nawet dwie doby nieprzerwanej ¿eglugi, co mo¿e byæ ma³o przyjemne w z³ej pogodzie, w drugiej po³owie wrzeœnia. Po czwarte, trzeba siê liczyæ z p³yniêciem g³ównie po ciemku (dzieñ coraz krótszy). I po pi¹te, trzymajcie siê z daleka od wód terytorialnych Rosji. Ja za³o¿y³em dodatkowe 5 mil ponad granicê 12 mil od brzegów obwodu kalingradzkiego. A i tak w nocy obserwowaliœmy ¿enuj¹ce manewry okrêtów rosyjskiej marynarki wojennej, które dok³adnie obstawi³y swoj¹ granicê, od wód polskich po litewskie i w mojej ocenie wyp³ywa³y zdecydowanie poza liniê morza terytorialnego. A w nocy jeden z nich, z wygaszonymi œwiat³ami pozycyjnymi kilkakrotnie nas okr¹¿y³, widaæ by³o wyraŸnie jego cieñ na linii nocnego nieba i wody.

Reasumuj¹c, jeœli wybieracie siê w rejs „dooko³a œwiata”,  to planujcie minimum dwa tygodnie. W moim odczuciu tygodniowy rej s po tym akwenie jest ryzykowny, zw³aszcza jesieni¹. Pozostaje wtedy rejs po zatoce, ew. skok do W³adys³awowa.

Zdjêcia z wyprawy mo¿na zobaczyæ w naszej galerii Wrzeœniowy rejs Ambasadorem do K³ajpedy

 Akademicki Klub Morski w GdaÅ„sku, adres korespondencyjny: ul. Stogi 18, 80-642, GdaÅ„sk - Górki Zachodnie, NIP 584-02-54-136, e-mail:akm@akm.gda.pl